• Wpisów: 35
  • Średnio co: 44 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 17:13
  • Licznik odwiedzin: 10 351 / 1586 dni
 
soundsoftheworld
 
Osobiście byłam świadkiem tylko jednego PNP. Powitania Nowo Przybyłych. Mojego własnego. Miałam w tedy zaledwie 6 lat, to było parę dni po tej feralnej nocy, kiedy nie dość, że pozbawili mnie domu to jeszcze moja mama przypłaciła to życiem. PNP było okropnie bolesnym przeżyciem dla każdego nowego dziecka. Octavia, ze swoim, jakże piękne udawanym, entuzjazmem zaprosiła dzieci aby usiadły na ławkach przed sceną.
- Witajcie! Witajcie! - uśmiechała się i machała do przerażonych maluchów.
Był to najbardziej nędzny widok jaki można sobie wyobrazić. Dzieci w różnym wieku, głodne, brudne i przerażone wpatrywały się w Octavię z buźkami otwartymi jakby chciały zawołać o pomoc. Tłum przed nami trochę się zmniejszył dzięki czemu mogłam więcej widzieć. Większość osób wolała schować się z tyłu by nie musieć oglądać sceny, którą tak dobrze znali. Odruchowo złapałam Lee za rękę, kiedy Octavia zaczęła swój monolog.
- Pewnie zastanawiacie się co tutaj robicie. Otóż pozwólcie, że przybliżę wam historie naszego kraju...
                         ~
Kilkadziesiąt lat temu, nasze państwo zostało zaatakowane przez nieznane stworzenia. Były to dziwne mutacje tygrysów, które po latach ukrywania się w dżunglach wyszły na światło dzienne. Atakowały one miasta, wsie i siały terror wśród mieszkańców. Stolica postanowiła wystrzelić broń specjalnie wyprodukowaną aby zabijać te stworzenia. Nie była ona niebezpieczna dla ludzi i skutecznie pozbyła się intruzów. Niestety po latach okazało się, że promieniowanie namieszało w DNA zwykłych ludzi i po latach ich połączenia tworzyły  zmutowane dzieci. I właśnie WY nimi jesteście. W strachu przed kolejną tragedią byliśmy zmuszeni transportować każde odmienne dziecko właśnie tu. Do naszego obozu gdzie będziecie bezpieczni i szkoleni na żołnierzy aż ukończycie 25 lat.
                        ~
Gdy Octavia zamilkła nastała kompletna cisza. Nikt nie chciał się odzywać. Nic dziwnego. Nie dość, że zostaliśmy pozbawieni domu to jeszcze jesteśmy nazywani odmieńcami. Octavia klasnęła w ręce i ponownie sztucznie się uśmiechnęła.
- Dobrze dzieci! Reszta zostanie wam wytłumaczona potem! A teraz chodźcie! - wskazała ręką zielony budynek.
Dzieci wstały i podążyły za opiekunką bez słowa. Żadne nawet nie zapłakało, nie zawołało mamy. W kompletnej ciszy weszły do budynku.
- No dobrze, rozejść się! Dzisiaj nie ma śniadania! - przegonił nas dyrektor obozu.
Puściłam rękę Lee'ego i ruszyłam do domku.
- Hej! Czekaj na mnie! - dogonił mnie i z własnej woli otoczył ramieniem.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków