• Wpisów: 35
  • Średnio co: 44 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 17:13
  • Licznik odwiedzin: 10 351 / 1585 dni
 
soundsoftheworld
 
Tylko nie ta mała szuja! Jeżeli słyszała, a co gorzej widziała, co się tu dzieje to mamy ogromny problem. Z reguły obozowicze nie chętnie dzielą się z innymi swoją innością dlatego też mogłaby sobie pomyśleć, że spiskujemy przeciwko opiekunom.
- Czego chcesz? - warknęłam.
Kimberly prychnęła, dosłownie.
- Obserwuję waszą niesubordynację. Co tatuś powie jak się dowie?
- Nie dowie się bo wcześniej rozszarpię ci gardło!
- Ojej. Wróć lepiej na kanapę do pańci piesku i nie wtrącaj się w sprawy starszych.
Zaczepiła się drugą nogą o jedną drabinkę wyżej i na nią wskoczyła. Bała się. Ewidentnie się bała.
- Nikt cię nie pytał o zdanie, dachowcu! - przestałam się kontrolować.
Ta mała naprawdę działała mi na nerwy.
- Echo, uspokój się. - Lee położył mi rękę na ramieniu bo byłam skłonna skoczyć i zabić słodkiego kotka.
- Chłopak dobrze gada!
- Powiesz po co tu jesteś - spytał spokojnie.
- Oczywiście. - przejechała językiem po ostrych zębach i rozejrzała się dookoła.
- Nie ma tu ni--
- Chyba nie masz zamiaru jej słuchać! - wrzasnęłam.
- Ucisz tą idiotkę albo nic wam nie powiem! - syknęła, a potem przejechała ręką po włosach.
Dokładnie jak kot podczas mycia. Oburzona odwróciłam wzrok, krzyżując ręce.
- Mów. - Lee przysunął mnie bliżej, żeby Kimberly nie musiała mówić zbyt głośno.
- Podobno w lesie ukrywa się grupa naszych i planują zaatakować obóz. - szepnęła i zamrugała szybciutko oczami, znów rozglądając się dookoła.
- Czemu mamy ci wierzyć? - zapytałam.
- Mi nie można wierzyć. Kotki już tak mają. - uśmiechnęła się, oglądając swoje idealnie przycięte pazury. - Ale jednego możecie być pewni: mam dość ciągłego siedzenia pod kluczem.
Spojrzeliśmy się z Lee na siebie. To fakt, że nie można jej ufać, ale wszyscy obozowicze woleliby być wolni, jak normalni ludzie.
- Co mamy robić? - Lee pierwszy raz od wielu dni przybrał pewny siebie wyraz twarzy.
- Powiedzcie reszcie. Mieszkam w domku 4, mam ciągły kontakt z tymi z zewnątrz. Jeśli chcecie to wpadajcie. - miałam wrażenie, że to pierwsze jej miłe słowa jakie wypowiedziała pod moim adresem. - Ale najpierw się umyjcie. - zmarszczyła nos, zeskakując z drabinki i pędem uciekła za najbliższy budynek.
Jednak nadal była wredna.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego