• Wpisów: 35
  • Średnio co: 44 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 17:13
  • Licznik odwiedzin: 10 351 / 1585 dni
 
soundsoftheworld
 
Nie chciałam nawet myśleć co się teraz stanie. Ethan miał zafascynowanie namalowane na twarzy, a to oznaczało, że połowa obozu jak nic stanie za nim murem. A w szczególności ta żeńska część. Ethan usiadł obok mnie i zawiązał sznurówki przy jednym bucie. Sophie, starając się podtrzymać swoją reputację przylepy, przysunęła się do nas z uśmiechem na ustach.
- Nie gadaj!
Ethan po gentelmeńsku zignorował jej słowa i obejmując mnie jedną ręką zaczął opowiadać. Po tym geście Sophie nie interesowało już nic innego. Popatrzyła na mnie z nienawiścią i pogardą. Pewnie sama chciała przytulać się teraz do najprzystojniejszego chłopaka w całym obozie, którego sprzątnęłam jej sprzed nosa.
- Poza granicami ukrywa się grupa zbiegów, mają szpiega, który przedziera się co dwa dni do obozu i zbiera ochotników.
Madeleine stukała palcami w brzeg łóżka, patrząc na Ethana z wyraźnym zainteresowaniem.
- Nie boją się, że ktoś ich wyda?
- Sądzisz, że większość naszych lubi to miejsce i chce tu zostać?
Lee z wyraźnym zażenowaniem skrzyżował ręce.
- Ślepo wierzysz, że większość z nas ma dobre zamiary?
I tu miał rację. Nawet w tak małym gronie nie mogliśmy sobie ufać. Przynajmniej mnie nie można było ufać.
- Czemu nie? Można spróbować. Przecież i tak nas nie zabiją. - Ethan wzruszył ramionami.
Spojrzeliśmy się na siebie. Na twarzach wszystkich widać było mieszankę strachu i zachwytu. Cholera.
- Wchodzicie w to?
- Jasne! - Sophie, niczym przysłowiowa blondynka, bez zastanowienia się zgodziła.
- Czemu nie? - Madeleine bawiła się kwiatkami na bransoletce.
- Może być. - Lee przewrócił oczami.
A potem wszystkie oczy skierowały się na mnie. Co miałam im powiedzieć? Tak, jasne! I narazić się na złamanie układu z wychowawcami. Czy odmówić i wszyscy nabiorą podejrzeń, a to byłby kolejny gwóźdź do trumny.
Kiwnęłam głową z niechęcią. No cóż, trzeba było zaryzykować.
Ethan uśmiechnął się promiennie i pocałował mnie w policzek.
- To świetnie! Pojutrze przychodzi jeden z tamtych. Spotkanie w domku 27 o 3.00.
Ethan wstał i wyszedł, zostawiając nas w kompletnej ciszy. Kwiatki Madeleine brzęczały kiedy nerwowo obracała je w palcach. Sophie zaczęła dmuchać na paznokcie, które nadal nie wyschły. Lee wpatrywał się w czubki butów.
- Nadal uważam, że to zły pomysł. - chciałam przerwać niezręczną ciszę.
Nikt nie odpowiedział.
Drewniany zegar z kukułką wybił godzinę 9.00. Byłam umówiona z kierownikiem. Wstałam i podciągnęłam dżinsy, wpychając do kieszeni sreberko, które znalazłam na moim łóżku. Przyda mi się jako tandetny talizman.
Wyszłam z domku bez słowa i ruszyłam trawnikiem do budynku dyrekcji. Czułam na sobie wzrok setek obozowiczów, przyjaciół i wrogów, wytykających mnie palcami i krzyczących "Zdrajczyni!"

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego