• Wpisów: 35
  • Średnio co: 44 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 17:13
  • Licznik odwiedzin: 10 351 / 1586 dni
 
soundsoftheworld
 
Zapach środków czystości dopadł mnie już po przekroczeniu progu gabinetu. Tak jak za każdym razem. Jaka szkoda, że tylko tutaj, reszcie obozu także przydałoby się porządne sprzątanie.  Dyrektor siedział za biurkiem i wpatrywał się we mnie.
- Proszę. Usiądź. – każde słowo wypluwał z siebie powoli i chłodno.
Ruchem ręki wskazał mi krzesło z ciemnego drewna z burgundowym obiciem. Przemierzyłam cały pokój nie spiesząc się zbytnio. Miałam wrażenie jakby dywan miał zamiar mnie pochłonąć. Nie miałabym nic przeciwko jeżeli tylko ocaliłoby to mnie od tego co nieuniknione.
Oczy uważnie śledziły każdy mój krok. Przemierzały wraz ze mną każdy centymetr, a potem usiadły na krześle. Poczułam się jeszcze bardziej niezręcznie.
Dyrektor poprawił rękawy marynarki i wygodnie oparł, zakładając nogę na nogę.
- Jak tam sprawy wśród pospólstwa?
Pospólstwo. Uwielbiał to słowo.
- Wszystko po staremu. – odparłam.
- Bez problemów?
Pokręciłam głową.
- Bez problemów? – powtórzył pytanie.
-  B-Bez. – starałam się zapanować  na drżeniem rąk.
On o wszystkim wiedział. Musiał wiedzieć.
- Dobrze. A powiedz jak tam z twoją… innością? – kąciki jego warg uniosły się nieznacznie.
- Pod kontrolą.
Starałam się odpowiadać jak najszybciej i najkrócej. Niech to się już skończy!
- Był tu przed chwilą twój kolega. – pochylił się i oparł łokcie o biurko. – Wszystko wyśpiewał.
Sukinsyn! Miał nic nie mówić!
- Wyśpiewał…?
- Ooo tak. – uśmiech na jego twarzy stawał się coraz większy. – Ale chciałbym dowiedzieć się też czegoś od ciebie.
- Ja nic nie wiem… - przełknęłam ślinę.
- Nic?
- Nic.
- No cóż. – spochmurniał. – Skoro nie chcesz mówić to niech ci będzie. Nie będę cię na razie karał, ale jeżeli  jednak coś ci się przypomni to nie wahaj się żeby tu przyjść. Wszyscy z chęcią posłuchają co masz do powiedzenia.
Przytaknęłam.
Odór środków odkażających wrzynał mi się do nosa i płuc. Nie było to nawet w połowie tak straszne i dokuczliwe jak jego słowa. Był mistrzem krótkich rozmów.
- Możesz iść.
Powoli podniosłam się z krzesła i poprawiłam spodnie.
- Ale jak ci się coś przypomni to wpadnij. – nie patrzyłam mu w oczy, ale widziałam jak się uśmiecha. – Od tego może zależeć życie wielu osób.
Ruszyłam do drzwi najszybciej jak się da. Kiedy znalazłam się na korytarzu zaczęłam biec z trudem łapiąc oddech.
On o wszystkim wiedział i mógł to w każdej chwili wykorzystać, a ja nie mogłam nikogo ostrzec. Nikogo. Nawet nie chciał ze mną rozmawiać bo i tak na nic bym mu się nie przydała.  A Joshua? Musiałam z nim poważnie porozmawiać. Mieliśmy umowę co do niektórych kwestii. Nie miałam zamiaru jej łamać.

The_Lost_Girl__Running_Away_by_blondesdrawbetter777.jpg

  •  
  • Pozostało 1000 znaków