• Wpisów: 35
  • Średnio co: 44 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 17:13
  • Licznik odwiedzin: 10 351 / 1586 dni
 
soundsoftheworld
 
Dobiegłam do Ethana. Woda chlupotała pod moimi butami, a wiatr atakował twarz, którą za wszelką cenę starałam się ukryć pod kapturem. Odwrócił się w moją stronę i wyciągnął rękę. Chwyciłam ją i w tym momencie moje ciało przeszedł chłodny dreszcz. Musiał to poczuć bo poluzował uścisk, ale ja tylko ścisnęłam jego rękę mocniej. Nie było mowy, żeby w tym momencie się ode mnie odsunął, niezależnie od tego czy mnie to boli czy nie.
Przywarłam do jego ramienia i przyspieszyłam kroku.
- Przeziębisz się, proszę nie rób tego. - poczułam chłodny oddech na karku gdy szeptał mi do ucha.
- Chociaż dzisiaj przestań mi to wypominać. - odwróciłam twarz w jego stronę. - Mi to naprawdę nie przeszkadza.
Napotkałam jego niepewny wzrok. Niemal czułam jak jego lodowato niebieskie, smutne oczy przeszywają mnie na wylot. Nie chciałam żeby się smucił z tak błahego powodu. Ani teraz, ani nigdy. Wystarczająco martwiłam się za nas oboje. Uśmiechnęłam się mimo woli i pociągnęłam go dalej.
- Niedługo się stąd wydostaniemy. Nie będziemy się już niczym martwić. - kłamałam w żywe oczy, nie tylko jemu, ale i sobie.

***

Okna domku 27 świeciły mgliście na tle ciemnego otoczenia. Ethan złapał za klamkę i otworzył przede mną drzwi. Wślizgnęłam się do środka i poczułam przyjemne ciepło. Blado żółte światło sączyło się z żarówki. Drewniana podłoga pobrudzona była błotem i piachem, a w powietrzu unosił się zapach potu i deszczu. Cały pokój przepełniony był ludźmi. W rogu na łóżku siedziały moje przyjaciółki Harriet i Kivi, rozmawiały o czymś z wypiekami na twarzy. Przy oknie siedziała para i malowała serca na zaparowanej szybie. Wszyscy zajmowali się swoimi sprawami jak gdyby nigdy nic.
- Hej. - szepnęłam na tyle głośno, żeby przyjaciółki mogły mnie usłyszeć. Odwróciły się w moją stronę i uśmiechnęły podekscytowane, niemo mówiąc "mamy dla ciebie miejsce". Zsunęłam kurtkę z ramion i dopiero teraz zwróciłam uwagę na moją rękę, tą za którą trzymałam się z Ethanem. Była przeraźliwie zimna i sina, aż zaczęła mnie szczypać.
- Mówiłem żebyś tego nie robiła. - wydukał zza moich pleców - Przepraszam.
- Nic się nie stało. - przerzuciłam kurtkę przez łokieć i pocałowałam go w policzek. Był lodowato zimny. Polizałam usta żeby je rozgrzać.
Jego oczy były przepełnione troską, zrobiło mi się jeszcze cieplej. Miałam ochotę go przytulić i powiedzieć jak bardzo mi na nim zależy bez względu na to co jest w nim innego, ale to nie był dobry czas ani miejsce. Przysunął się bliżej i uśmiechnął. Sinymi palcami przeczesał moje włosy, a potem musnął nimi kark. Zadrżałam.
- Tylko mi się nie przeziębij miodowa księżniczko. - wyszeptał.
Pokręciłam głową.
- Już to dzisiaj mówiłeś.
Odsunął się i nadal z uśmiechem na twarzy usiadł obok swoich kumpli.  Zwróciłam  się w stronę dziewczyn i ruszyłam w ich stronę. Serce tańczyło w mojej klatce piersiowej. "Miodowa księżniczka". Zaczął mnie tak nazywać od kiedy spędziliśmy prawie cały wieczór na próbach nazwania mojego kolor włosów. Padło na miodowy. Już wtedy byliśmy razem, ale nigdy tak naprawdę się nie pocałowaliśmy. Zawsze robiliśmy to mimochodem, ot, zwykłe dawanie całusa. Przecież robiłam to już tyle razy. Miałam chłopaków na pęczki chociaż nigdy nie przyznałabym się do tego na głos. Z Ethanem było inaczej, bynajmniej nie na podłożu psychicznym, ale fizycznym.  Prawdziwy pocałunek by bolał. Mi to nie przeszkadzało, naprawdę chciałam to zrobić ale on nie. Bał się, że może zrobić mi krzywdę. Za to właśnie nienawidziłam inności. Zawsze rujnowała życie.
- Jesteście tacy słodcy razem. - z zamyślenia wyrwał mnie głos Kivi. Obie wpatrywały się we mnie, wymieniając porozumiewawcze spojrzenia.
- Tak. Jesteśmy. - uśmiechnęłam się do siebie i odwróciłam w jego stronę. Czekając aż napotka mój wzrok usiadłam obok przyjaciółek.
- A jak, no wiesz, z tą jego przypadłością? - Harriet niepewnie wypowiedziała ostatnie słowo, przygryzając dolną wargę.
- Pracujemy nad tym. - wzruszyłam ramionami.
- Nadal nie chce?
Pokręciłam głową.
Wymieniły spojrzenia, Harriet przeczesała włosy pokryte toną lakieru i obięła mnie. Wysunęła jedną dłoń przed moją twarz.
- Kupiłam nowy lakier. Zrobimy sobie manicure jak to się skończy. Wtedy pogadamy, ok?
Przejechałam palcem po jej idealnie gładko pomalowanym paznokciu. Lakier był czarny i brokatowy tak, że przypominał gwieździste niebo.
- Śliczny, skąd go masz?
- Czy to ważne? Mamy swoje sposoby.
- Tak samo jak zdobycie tych boskich białych szpilek?
Nie zdążyła odpowiedzieć bo odwróciłam głowę w stronę Ethana. Od dłuższego czasu czułam na sobie jego wzrok. Nadal wydawał się lekko przygnębiony.
- Kocham cię. - powiedziałam bezgłośnie, wyraźnie poruszając wargami by mieć pewność, że mnie zrozumie. Potem dotknęłam palcami warg i pociągnęłam je do góry wymuszając przy tym uśmiech. Zaśmiał się i mrugnął do mnie.
- Od teraz uśmiech ma nie schodzić ci z gęby, albo zrobię z tobą porządek. - powiedziałam głośno. Wszystkie oczy skierowały się w moją stronę, a rozmowy ucichły. Nie poczułam się niezręcznie ani przez chwilę. Przyzwyczaiłam się do bycia w centrum uwagi. Potem rozległy się śmiechy. Ethan śmiał się najgłośniej. Jego kumple szturchali go i mówili coś czego nie dane już mi było usłyszeć. Takiego chciałam go widzieć codziennie. Dziewczyny chichotały rozbawione.  
- Mistrz taktu Echo Seveneel.
Zakryłam ręką usta, próbując zapanować nad śmiechem.
Nagle wszyscy ucichli. Drzwi od drugiego pokoju były otwarte. Stała w nich dziewczyna której wcześniej nikt nigdy w obozie nie widział.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego