• Wpisów: 35
  • Średnio co: 44 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 17:13
  • Licznik odwiedzin: 10 351 / 1586 dni
 
soundsoftheworld
 
Po raz dziewiąty w środku nocy obudziło mnie przeciągłe skrzypnięcie drzwi. Ostatni pełny wdech, potem będę mógł zadowolić się jedynie tymi urywanymi. Kiedy się śpi oddech jest o wiele wolniejszy, warto to zapamiętać, kiedy co noc do twojego pokoju przychodzi tajemnicza dziewczyna. Przecież kto wie czy pod tą bluzką nie ma ukrytego tasaka, którym zaszlachtuje cię kiedy poczuje choćby najmniejszy ruch. Przechodzi małymi kroczkami przez pokój, jej bose stopy wydają głuchy dźwięk na zimnej podłodze. A następnego dnia z twojej sekretnej szuflady, w której trzymałeś czekoladę na czarną godzinę, znika parę tabliczek. Co ciekawe, nigdy pieniądze, ani iPod. Nic wartościowego.  
Od razu zamknęła za sobą drzwi, przez co tylko przez chwilę mogłem się jej przypatrzeć.  Mała strata, gdybym umiał rysować, naszkicowałbym jej twarz nawet z zamkniętymi oczami.  Miała średniej długości blond włosy, podłużną twarz i pełne usta, które malowała czerwoną szminką. Nie byłoby w niej nic niezwykłego, gdyby nie to, że zawsze spędzała czas sama. Sama się uczyła, sama siedziała na lekcjach, sama wychodziła na szkolne podwórko. Jeszcze nigdy nie widziałem jej rozmawiającej z kimkolwiek. Przecież nie była odrażająca, wręcz przeciwnie, była śliczna, a do tego do bólu fascynująca. Zawsze pachniało od niej piernikową kawą ze szkolnej kawiarni. Na stołówce nigdy nic nie jadła, siedziała z boku i wlewała w siebie kofeinę, przypatrując się wszystkim dookoła i od czasu do czasu spoglądając na ekran telefonu. Wątpię, że z kimś pisała, pewnie przeglądała tablicę na Facebooku, bacznie przypatrując się życiom innych osób, do których nigdy nie będzie miała wstępu. Tak jakby szukała czegoś prawdziwego wśród tej mieszanki fałszywych ludzi.
Oddychałem spokojnie i z uwagą przypatrywałem się jej ruchom. Stała przy drewnianej komodzie i spod moich ubrań wyciągnęła papierowe pudełko. Tylko nie moje czekoladki z rumem! Moje oczy powoli przyzwyczaiły się do mroku jaki panował w pokoju. Jedynie księżyc oświetlał wszystko niebieską poświatą. Zacisnęła blade palce na pudełku. Dopiero wtedy uświadomiłem sobie, że wiem o niej tak wiele: jaką kawę lubi najbardziej, co robi w wolnym czasie, że gdy słucha muzyki zawsze uderza palcami w rytm o szybkę telefonu, że nienawidzi sztuki, bo zawsze wyciąga na niej książkę i zaczyna czytać, malując przy tym brzegi kartek ołówkiem, a nie wiedziałem jednej, podstawowej rzeczy.
- Jak ci na imię?
Pożałowałem tego, że się odezwałem w chwili, gdy wypowiedziałem ostatnie słowo.
Dziewczyna odwróciła się w moją stronę i stanęła nieruchomo, a pudełko wysunęło się z jej rąk i upadło na podłogę. Patrzyliśmy się na siebie dobrą chwilę. Serce waliło mi jak oszalałe. Co ja najlepszego zrobiłem!? Zaraz albo stąd ucieknie i nigdy nie dane mi będzie na nią spojrzeć, albo rzuci się na mnie i zadźga kredką do oczu!
- Alicja - jej głos był zaskakująco niski i zmysłowy. Spodziewałem się czegoś bardziej słodkiego.
- Mam na imię Alicja.
Nastała niezręczna cisza. Tymczasem w mojej głowie szalała kolorowa burza. „Alicja! Jakie cudowne imię!” Dopiero po chwili przypomniałem sobie, że ona nadal się we mnie wpatruje. Wyciągnąłem rękę i zapaliłem lampkę przy łóżku. Jasne światło oświetliło cały pokój. Przymrużyłem oczy i zmierzyłem wzrokiem Boską Alicję. Miała na sobie długą szarą bluzkę sięgającą do połowy ud.
- Jestem Oskar - udało mi się wreszcie wydukać.
Wykrzywiła czerwone usta w grymasie, przygryzając dolną wargę. Jasna sprawa, moje imię było odrażające.
- Co tutaj robisz?
Błagam, przecież doskonale wiem co tutaj robi!
- Chyba to samo co ty - uwolniła dolną wargę z uścisku, unosząc kąciki ust do góry. To samo co ja? Była jeszcze bardziej tajemnicza, gdy coś mówiła.
- Poznaje cię bliżej - tym razem uśmiechała się od ucha do ucha. Zbiła mnie z tropu. Czyżby wiedziała, że ją obserwuje? A jeżeli tak, to wpadłem po uszy! Zmrużyłem oczy i zrzuciłem z siebie kołdrę, siadają na łóżku.
- Nazwałbym to raczej włamaniem i kradzieżą.
- W takim razie to nierozsądne z twojej strony, zostawiać otwarte drzwi na całą noc - wskazała na nie ruchem ręki, a cała jej twarz śmiała się perliście. Jaki ja byłem głupi! Przecież każdy by się zorientował. Tymczasem Alicja, widząc zmieszanie na mojej twarzy kontynuowała.
- Poza tym, chyba aż tak nie przeszkadza ci moje towarzystwo. Gdzie nie pójdę, ty lecisz za mną. Przypadek? - skrzyżowała ręce na piersi. Skąd ona to wszystko wiedziała!? Czułem jak moja twarz robi się czerwona. Najbardziej upokarzająca noc w życiu. Już miałem się usprawiedliwić, kiedy ona wpadła mi w słowo.
- Nie sądzisz, że to tak trochę jak włamanie? Wiesz, takie jakby naruszanie mojej przestrzeni osobistej? - popatrzyła się na mnie i od razu zmieniła temat. - To tak... teraz na poważnie:  mam anoreksje. Dzienną. Nie wiem czy coś takiego w ogóle istnieje, ale polega to na tym, że jestem w stanie jeść jedynie w nocy. W dzień nie przełknę niczego – mówiła i raz po raz przewracała oczami. - Uznałam, że przez parę dni trochę strat w żywności nie będzie ci przeszkadzać. Więc wpadałam z wizytą - wzięła głęboki oddech i spojrzała się na mnie z nieśmiałym uśmiechem.
Nie mogłem wyjść z podziwu. Ta laska nawijała jak katarynka, a przy tym wyglądała tak seksownie, że nie mogłem odwrócić od niej wzroku!
- Tak, wiem. Jestem pokręcona.
NIE! Znaczy...nie, żeby mi to przeszkadzało. Była boska, a do tego jeszcze bardziej fascynująca niż mogłem to sobie wyobrazić.
-  Tyle, że wiesz... - wyglądała na zmieszaną tym, że się nic nie mówiłem - Czekałam aż w końcu się do mnie odezwiesz... trochę smutno tak gadać samemu ze sobą.
W tym momencie nie wytrzymałem. Wyglądała tak przeuroczo, gdy się denerwowała, że wstałem, podniosłem czekoladki z ziemi i powiedziałem najgłupszą rzecz na świecie.
- Weź je i przestań gadać od rzeczy.
Głupi, głupi, głupi! Nie zdążyłem ugryźć się w języki, ani nic sprostować, bo jej tempo reakcji było zatrważające.
- Wyrzucasz mnie? - nie wyglądała na smutną, ani złą, wręcz przeciwnie, śmiała się od ucha do ucha.
- Nie o to mi chodziło - zaśmiałem się nerwowo. - Tylko trochę się w tym wszystkim gubisz.
- Ale... -  zachichotała i wskazała palcem na czekoladki.
- Jasne - wzruszyłem ramionami. - Bierz je, mi i tak nie smakują.
- Przecież nawet nie są otwarte. - znów zachichotała: - jak to możliwe, że ich próbowałeś?
Westchnąłem ciężko. Naprawdę powinienem już się więcej nie odzywać. Złapałem za folię, otworzyłem pudełko i wepchnąłem jedną czekoladkę do buzi. Poczułem jak rozpływa się w moich ustach, a ze środka wypływa rum. Wykrzywiłem się teatralnie.
- W takim razie teraz ich szczerze nienawidzę.
Zaśmiała się głośno i też wzięła jedną. Nawet najlepszy aktor nie pokazałby obrzydzenia na twarzy lepiej niż ona.
- Muszę cię rozczarować, bo ja też ich nienawidzę. Co to za ohydna breja w środku?
Przez chwilę myślałem, że żartuje, ale ona utkwiła we mnie pytający wzrok.
- Są z rumem - wskazałem na opakowanie.
Podrapała się po policzku i oblizała usta.
- Rum. No tak, nigdy nie próbowałam alkoholu.
- Nigdy?! - nawet mnie to zdziwiło. Nie wyglądała na dziewczynę, która trzyma się zasad.
- Pewnie gdybym miała znajomych, już dawno zataczałabym się na korytarzu śpiewając "Czerwony jak cegła."
Zaśmialiśmy się oboje i w tym momencie naszła mnie cudowna myśl.
- W takim razie, skoro już się znamy, zapraszam cię na kieliszek whiskey z colą jutro przed śniadaniem. Co ty na to? - wyciągnąłem ramię jak dżentelmen.
- Z wielką chęcią - złapała za nie i ruszyliśmy w stronę drzwi. Kiedy staliśmy w progu Alicja zwróciła się w moją stronę z tajemniczym uśmiechem.
- Więc muszę ci się jakoś odwdzięczyć. Lubisz łamać zasady?
- Nienawidzę - odparłem bez zastanowienia.
- Skoro tak… - uśmiechnęła się, ukazując wszystkie zęby:           - Jutro po ciszy nocnej, nawiewamy stąd i idziemy do kina na Pięćdziesiąt twarzy Grey'a.
Nim zdążyłem odpowiedzieć, bo Alicja ruszyła korytarzem do swojego pokoju. Poruszała zmysłowo biodrami i zarzuciła włosy na plecy. Była jedyną dziewczyną, która bez żadnych skrupułów zaprosi chłopaka na film o seksie na pierwszej randce. A ja stałem tam z uśmiechem przylepionym do twarzy i pudełkiem czekoladek - symbolem tej chorej znajomości. Zapamiętać: Alicja jest naprawdę fantastyczna.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego